Świat z marzeń a rzeczywistość czyli ile pracy wkładamy w realiacje swoich pragnień.

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Od pewnego czasu zastanawiam się jak to jest,że czegoś człowiek bardzo chce, a mimo to nie robi kompletnie nic w tym kierunku. Ludzie skupiają się na narzekaniu, na gadaniu o chęci zmiany, a jednocześnie nic kompletnie w tej kwestii nie robią. Każdy ma marzenia, lecz ostatnio przeczytałam,że mają je tylko słabi ludzie, ci silni zamiast nich mają cele. I może coś w tym jest, może czas przestać marzyć a zacząć działać.

Każdy czasem buja w obłokach, zastanawia się co by było gdyby, a tym czasem winno się wziąć byka za rogi i coś zrobić w kierunku by to czego skrycie pragniemy, stało się realne. Żyjemy w  kraju,który słynie z marudzenia i taka już jest mentalność ludzi, nigdy do końca nie jesteśmy zadowoleni, dla nas szklanka zawsze jest w połowie pusta a nie pełna.

Marzenia są czymś co nas nie opuszcza, ale czy nie cudownie by było gdy zaczęły się ziszczać? Wtedy można by było je rozwijać, myśleć o kolejnych bardziej ambitnych, mimo to my uwielbiamy znajdywać argumenty na nie. Czy nie było by lepiej gdyby energie na to spożytą, przeznaczyć na mówienie sobie tak dam radę, tym razem mi się uda, bo jak nie teraz to kiedy. Znajome prawda? Każda trenerka, psycholog używa tych „oklepanych sloganów” ale czy choć raz, zastanowiliście się a może jednak coś w tym jest?

Ludzie którzy emanują pozytywną energia, są radośni i otwarci, ciężko pracują i w ten sposób próbują namówić innych do samorealizacji, są często traktowani jak dziwolągi, wyśmiewani na każdym kroku. Tak ten kraj funkcjonuje, gdyby to w Polsce mieszkał Rockefeler nigdy  by niczego nie osiągnął bo na każdym kroku ktoś by mu mówił,że to kiepskie, że bez perspektyw itp. itd.

W naszych głowach każdy jest bogaty i na wszystko go stać, spełnia się zawodowo, realizuje swoje plany względem samorealizacji, ma hobby i czas by je rozwijać, dzieci są grzeczne, partner kochany, cierpliwy i wyrozumiały, mamy wymarzone sylwetki, innymi słowy świat stoi dla nas otworem, możemy z niego czerpać garściami. Więc czemu tak ciężko nam samym zdobyć się na odrobinę wysiłku by to czego skrycie pragniemy przybliżyć do rzeczywistości, popracować nad tym co jest złe, ulepszyć to co może być lepsze.

Zmiany są ciężkie ale nie niemożliwe, a każde zmiany zaczyna się od siebie i swoich zachowań, nawyki z którymi żyjemy ciężko jest wytępić, mimo to nie jest to nie możliwe. Kiedy stając przed lustrem widzisz tylko wady, to jak będą widzieć cię inni skoro sam nie potrafisz widzieć w sobie zalet.

Niska samoocena powoduje błędne decyzje, zaniżanie standardów, a co za tym idzie nasze życiowe decyzje nie sprawiają nam odpowiedniej satysfakcji, dużo się teraz mów o optymistycznym nastawieniu, samorealizacji, dążeniu do wyznaczonych celów. Mimo to mam wrażenie,że nasz naród jest na to głuchy, że tylko emeryci powtarzają to co usłyszą w „świętym radiu” niczym mantrę,która pozbawia ich rozsądnego myślenia, są jak armia bezmózgich zombi, która wierzy tylko w to co powiedział „guru”.

Brak perspektyw, niema szans, czy nie to właśnie słyszymy na co dzień i wszech obecny strach o jutro, widmo wojny, a co najważniejsze takie ogólne przekonanie że człowiek będący sam nie może być szczęśliwy, co powoduje dla wielu tkwienie w związkach bez perspektyw, w których już dawno się wszystko wypaliło, a każdy kolejny rok jest gorszy od poprzedniego.

Strach kieruje naszym życiem, lenistwo naszymi pragnieniami, a tłumaczymy sobie to rozsądkiem bądź brakiem motywacji, każda wymówka jest coraz lepsza od poprzedniej byle tylko nie tkwić w tym samym miejscu które znam i w którym nikt nic ode mnie nie chce.

Kończąc uważam,że nie wkładamy nawet 20% w realizacje swoich celów, uciekamy wymówkami od tego co podobno jest dla nas takie ważne. Depresja która nas otacza ma wpływ i na nasze decyzje. Sama nie jestem lepsza, więc pisząc to wszystko opisywałam siebie i to jak sama potrafię się kłamać a „od jutra” to moje motto. Tyle tylko,że owe jutro jakoś nie nadchodzi, a ja tkwię w swoich smutkach, żalach, nerwach, aż po same uszy.

Powiedziano mi,że jak chcesz wyjść z dołka to przestań go sobie kopać, no cóż święta racja, nikt nas tak nie zniechęci jak my sami.

Jaga

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×